W te święta przywdziawszy pelerynę gwiazdora sprawiłem ja sobie tablet. California Access TAB MM 1001 – polecam benchmarkowe ujęcie dla wszystkich g33ków, których interesuje rentgenowskie prześwietlenie tego sprzęciku i jego pełna metryka. Ja osobiście wolę się skupić na jego cechach użytkowych. Pozostaje zadać sobie pytanie, czy 650 zł to wystarczająca cena, za urządzenie codziennie wykorzystywane do przeglądania dokumentów, internetu i okazjonalnej rozrywki.

Rozmiary i budowa

Długo się wahałem między Nexusem 7, a tabletami o przekątnej 9,7 cala, ale ostatecznie użyteczność i wydajność przewyższyła mobilność i poręczność. Założyłem, że głównym zadaniem tego tabletu będzie rola pomocy naukowej mojej narzeczonej (dużo map, przekrojów geologicznych, ale też tekstów do przeglądania), a okazjonalnie zabawka dla mnie (zwłaszcza na wyjazdach). Już w sklepie odniosłem wrażenie, że tablet jest dosyć ciężki (cięższy, niż niektóre urządzenia o tych wymiarach), a to z racji dość pojemnej baterii, która doskonale się sprawdza do codziennych zajęć. Praca codzienna z dokumentami, przeglądanie stron internetowych nie powinna pokonać tej baterii i 6-10 godzin powinna śmiało popracować (wszystko zależy od sposobu użytkowania).

Ekran ma proporcje 4:3 (było to dla mnie ważne z racji przeznaczenia) i nie mogę na niego narzekać. Kąty, kolory i rozdzielność są przyzwoite i nie mogłem na nie narzekać, przy okazji codziennego korzystania z urządzenia.

Jeśli chodzi o budowę to nie miałem okazji za często korzystać z wielu dołączonych portów, ale wydają się spełniać swoją rolę. Problemem jednak będzie jakość wykonania. Tablet już po paru miesiącach zaczął trzeszczeć i właściwie wydaje się, że będzie tylko gorzej. Nie jest to tak głośne, jak moje zgrzyty w stawach, ale mimo wszystko nie jest to miłe powitanie, gdy bierzesz tablet do ręki.

Android

Gdybym mógł coś wymienić w tym urządzeniu (nawet za dopłatą) to byłby to system operacyjny. Tablet posiada na pokładzie praktycznie gołego andka w wersji 4.1.2 (sam dokonałem update’u w dniu zakupu z wersji 4.0.x). Dotychczas dłuższy czas pracowałem tylko na samsungowych nakładkach na system w wersji 2.3.x. Pierwszego dnia uderzyło mnie już fatalne zarządzanie pamięcią. Urządzenie, w porównaniu do mojego starego Galaxy ACE, ma czterokrotnie więcej pamięci ram, dwukrotnie szybciej taktowany procesor, posiadający dwa razy więcej rdzeni, ma mniej obciążeń, bo nie interesuje go komunikacja z sieciami gsm, a potrafił się zawieszać niemiłosiernie. Co prawda udało mi się znaleźć dość dobre rozwiązanie, a mianowicie bardzo agresywne ustawienie jednego z darmowych menedżerów zadań. I tutaj pojawia się już zgryz. Bo zazwyczaj budżetowe urządzenia są raczej dedykowane ludziom mniej obytym z technologią, podczas gdy g33ki obracają się wśród iPadów i Galaxy Tabów. Dla wielu osób może to skutkować zdecydowanym obniżeniem satysfakcji z użytkowania urządzeń.

Ostatnio pojawił mi się kolejny zarzut. Otóż z racji względnej „elitarności” urządzenia, gdzie rodzina Galaxy ma wielokrotnie wyższy udział w rynku, może się okazać, że wiele aplikacji jest dla Androida, dla tabletów, ale nie dla Twojego Accessa. Ja się przekonałem o tym na przykładzie bardzo dobrej appki WordPress.

Poza powyższym narzekaniem trudno już się o coś przyczepić do Androida 4.1.2. System o bogatej liczbie darmowych aplikacji, robi swoje, a nawigacja między otwartymi aplikacjami jest łatwa i przyjemna. Dwie powyższe wady to przypadłość budżetowych urządzeń, gdzie mniej osób pracuje nad jak najlepszym UX oprogramowania.

Multimedia

Jeśli chodzi o poziom rozrywki to jestem bardzo zadowolony. Filmy chodzą ładnie, płynnie, jakość wideo więcej niż zadowalająca, głos z głośniczka zdecydowanie też. Jedyną wadą jest natywna aplikacja Youtube, która choć dobrze przemyślana jest po prostu za cicha. Często wręcz musiałem nienaturalnie blisko trzymać ucho przy urządzeniu, żeby móc usłyszeć filmy. Często problemem jest też czas buforowania, ale tutaj winą obarczam UPC, która w moim odczuciu dostarcza fatalne routery Wifi. Jeśli chodzi o gry to wszystko zgodnie z planem. Co prawda nie grałem w żadne super ambitne tytuły, ale Angry Birds i jeszcze kilka innych tytułów wydają się potwierdzać dobre dane z benchmarków. Ekran także bardzo dobrze reaguje i nie można na nic narzekać.

Podsumowanie

Czy jestem zadowolony z tego sprzętu? Tak. Czy kupiłbym go jeszcze raz? Tak. A co z jego wadami? Cóż, jest to sprzęt za 650 zł i starałem się o tym nie zapominać podczas tej recenzji. Powyższe wady byłyby uporczywe, gdyby cenowo sprzęt dogonił takie marki jak iPad czy Galaxy Tab. Nie poruszam funkcjonalności oprogramowania, bo tutaj opcje są praktycznie identyczne jak w droższych urządzeniach. Wracając jednak do oceny uważam, że budżetowy tablet to doskonała alternatywa dla droższych urządzeń i tylko zaawansowani użytkownicy będą czuli się nieusatysfakcjonowani jakością tych produktów.

podpis

Autorem wpisu jest Jakub Czerwik, autor bloga czerwik.eu

One thought to “Czerwik.eu testuje – Czy budżetowy tablet może być dobry?”

Leave a Reply