Jako mol książkowy, nie wyobrażałem sobie, czytania książek czy gazet na epapierze. Po prostu uwielbiam świeży zapach druku i to, że akurat ten egzemplarz czytam jako pierwszy, że to moje ślady palców na nim zostają. Wiem, dla niektórych może się to wydać dziwne, ale ja to  po prostu uwielbiam uwielbiałem.

Ze względu na to, że na stare lata postanowiłem ruszyć z miejsca i rozpocząłem naukę na WSOSP w Dęblinie, a ilość niezbędnych podręczników była naprawdę spora, postanowiłem, się przełamać i kupić sobie czytnik ebooków.

Oglądałem, czytałem, testowałem różne modele. Niestety albo były za drogie, albo za brzydkie albo po prostu „to nie było to”. W końcu natrafiłem na czytnik dla mnie idealny – Kindle PaperWhite.

Idealny, ze względu na wygląd (waga + design) no i rzecz najważniejszą jaką jest podświetlenie.

Podświetlenie w Kindle Paperwhite
Podświetlenie w Kindle Paperwhite

Na początku było ciężko uczyłem się na Kindlu, ale inne książki czytałem w wersji drukowanej. Jednak z czasem, dziki zwierz jaki we mnie siedzi ( szkoda, że to leniwiec) wygrał. Wygoda jaką daje czytnik, wygrała z nostalgią. Teraz mogę czytać kilka książek na raz bez kupowania kolejnych zakładek, czy też zaginania rogów [sic!]. No i co ważne czytanie ebooków jest tańsze, a dzięki regulowanemu podświetleniu mogę czytać praktycznie w każdych warunkach.

Dodatkowo świetną sprawą jest etui które reaguje na otwieranie i zamykanie, dzięki czemu bateria nawet przy włączonym WiFi trzyma bardzo długi i na długie dni mogę zapomnieć o ładowaniu mojego Kindla.

Szkoda tylko, że jeszcze nie wszystkie sklepy internetowe z ebookami oferują przesyłanie zakupionych książek bezpośrednio do czytnika, tylko muszę „sam do siebie” maile pisać 😉

Czytnik w etui
Czytnik w etui

Co do danych technicznych sprzętu nie mam zamiaru się rozpisywać, bo jest tyle stron z takimi informacjami, że nie ma sensu. Powiem tylko tyle, do co formatów epub i mobi czytnik radzi sobie świetnie, z pdf czasami bywa problem. Najgorzej jest ze skanami książek gdyż jest problem ze skalowaniem. Uważam też, że korzystanie z internetu w czytniku jest mało intuicyjne i po prostu niewygodne (ze względu na jakość), ale przecież jest to czytnik, a nie tablet.
Ważną kwestią jest bateria, która trzyma nawet dłużej niż, deklaruje producent czyli ponad miesiąc co jest naprawdę dużą zaletą tego urządzenia.

One thought to “Kindle PaperWhite czyli o tym jak zdradziłem papierowe książki”

  1. Ha, kolejny użytkownik czytnika, któremu do niedawna zapach był potrzebny do czytania:). Generalnie uważam że mimo wszystko to treść się liczy, a sama forma podania tejże, jest co najmniej drugorzędna. Oczywiście książkom drukowanym nie można odmówić ich zalet nie do pobicia, takich jak: długowieczność, odporność na upadek z np II piętra, kąpiel w wannie itp. Czytnik zaś jest bezkonkurencyjny pod względem szeroko pojętej mobilności:jeden czytnik vs. uginająca się półka/regał z książkami (ładnie wygląda, ale trzeba mieć na nie miejsce), możliwość przesyłania przez internet- wyszukuję co mnie interesuje, klik i już mam to w domu, możliwość czytania bez lampki (nie każdy model)!
    Dla mnie najlepszą zaletą jest wygoda obsługiwania takiej e-książki jedną ręką, z przerzucaniem stron włącznie,poręczność -małe gabaryty, oraz pobieranie treści z sieci.

Leave a Reply